Dziękujemy, teraz zawsze będziesz na bieżąco!
Już na wiele lat przed I wojną światową miejscowi chłopi uczestniczyli w zjazdach organizowanych przez ks. Stanisława Stojałowskiego oraz Jana Stapińskiego. Świadczy to o ich zaangażowaniu w życie społeczne i polityczne oraz o rosnącej świadomości obywatelskiej.
W 1927 roku w Majdanie Sieniawskim powstało koło Stronnictwa Ludowego, założone przez Wincentego Witosa. W krótkim czasie organizacja liczyła ponad 200 członków. Dnia 27 czerwca 1936 roku odbyło się uroczyste poświęcenie sztandaru koła, na którym umieszczono wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej. W wydarzeniu uczestniczyło około 10 tysięcy chłopów.
Trudna sytuacja społeczno-gospodarcza wsi w okresie międzywojennym doprowadziła do licznych napięć. Członkowie Stronnictwa Ludowego, wraz ze swoim przywódcą Wincentym Witosem, byli szykanowani i więzieni za obronę praw rolników. Represje te zmusiły Witosa do opuszczenia kraju.
Mimo to chłopi majdańscy pozostawali w stałym kontakcie ze swoim liderem. Po podjęciu przez niego oraz przez Kongres Stronnictwa Ludowego decyzji o ogłoszeniu Strajku Chłopskiego (16–25 sierpnia 1937 roku), również na terenie Majdanu Sieniawskiego przystąpiono do jego realizacji.
W ostatnim dniu strajku, gdy licznie zgromadzeni mieszkańcy przygotowywali się do wystosowania petycji do władz państwowych, doszło do tragicznych wydarzeń. Policja Granatowa użyła broni wobec zgromadzonych. Na miejscu zginęło 15 osób, wśród nich kilkuletnie dziecko.
Dla upamiętnienia tej tragedii, w 50. rocznicę wydarzeń, w sierpniu 1987 roku, w miejscu zdarzenia – przy drodze w centrum wsi – wzniesiono pomnik. Przedstawia on mężczyznę z uniesionymi rękami, chroniącego matkę z konającym dzieckiem. U jego podstawy umieszczono tablicę z nazwiskami poległych, a obok ustawiono krzyż.
Wydarzenia te stanowią ważny element historii regionu i przypominają, że podobnie jak robotnicy w Poznaniu, Radomiu czy na Wybrzeżu, także chłopi – zwłaszcza galicyjscy, w tym z Majdanu Sieniawskiego – walczyli o swoje prawa, nierzadko ponosząc najwyższą ofiarę.